JAK ASERTYWNOŚĆ ZMIENIŁA MOJE ŻYCIE?

Asertywność zmieniła moje życie. A dokładniej zmienił je  moment, w którym postanowiłam bronić swoich granic.  Kiedy  zrozumiałam, że mogę kochać kogoś i siebie równie mocno i  nie muszę się poświęcać w imię miłości, godzić  na coś co mi nie odpowiada lub czego nie akceptuję.

Kiedy   byłam współuzależniona  czułam, że mam misję do spełnienia – wyciągnąć mojego partnera z „bagna” – tylko to się wtedy liczyło. Byłam jego „wybawcą”,  myślałam, że  w imię miłości muszę , bo on mnie potrzebuje,  beze mnie nie da sobie rady, i że   w gruncie rzeczy  jest super facetem, tylko ma problem z alkoholem – ale przecież ja mu pomogę.

Usprawiedliwiałam go na każdym kroku, przymykałam oko na złamane obietnice, załatwiałam różne sprawy, wybaczałam kłamstwa, dawałam kolejne szanse i  robiłam wiele innych rzeczy, które pewnie i Ty kiedyś robiłaś lub robisz nadal. W efekcie, tak się w tym „pomaganiu” zatraciłam, że całkowicie zapomniałam o sobie. Moje życie było podporządkowane jego piciu. Totalnie. Kiedy miał ochotę lub raczej, kiedy się do tego nadawał, robiliśmy coś razem, kiedy nie, to nie – bo był albo pijany albo skacowany, a ja nie umiałam wtedy już dalej zorganizować sobie dnia.

{

wyciągnąć mojego partnera z "bagna" - tylko to się wtedy liczyło

Pamiętam, jak w pewnym momencie poczułam, że tracę swoją niezależność mentalną, że uwarunkowuje swoje zachowanie i nastrój  tym w jakim  stanie i humorze będzie On. Zdałam sobie sprawę, że z osoby konkretnej, niezależnej, która wie czego chce,  stałam się rozchwianą emocjonalnie, zagubioną dziewczynką. Nie wiedziałam co tak naprawdę czuję, co mam myśleć, w co wierzyć, co robić-  z jednej strony go kochałam, a z drugiej już wiedziałam, że zapewnienia „dam sobie radę”, ” to ostatni raz”, „już nie będę pił” to tylko puste słowa. Słowa, które słyszałam przez całe życie od mojego ojca. Tak powtarzalne, że aż przerażające.  Co gorsza,  gdy wypowiadał je ktoś, w kim byłam zakochana nabierały dla mnie innego brzmienia i wymiaru. Chcąc nie chcąc zaczynałam w nie wierzyć.

{

Zrozumiałam, że kompletnie nie mam wpływu na to czy mój facet pije czy nie.

Na szczęście, kiedy dostrzegłam, że mój związek to kalka tego co mam w domu i nie ma co do tego żadnych złudzeń – oprzytomniałam. Zrozumiałam, że kompletnie nie mam wpływu na to czy mój facet  pije czy nie.  Skoro on sam nie potrafi się kontrolować, to jak niby ja mogłabym  kontrolować jego?  Dotarło do mnie, że nie mogę mu  zakazać picia, ale przecież mogę się na nie nie godzić. Mogę przestać z nim rozmawiać lub się spotykać. Mam prawo do tego by pokazać, że mi się to  nie podoba albo że tego nie akceptuje  ( i Ty też masz takie prawo).

Postanowiłam być asertywna.  To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Postawiłam  jasno granicę i co ważne, nie miałam zamiaru go tym zranić.  Oczywiście wciąż  byłam zakochana, ale nie mogłam pozwolić na to, żeby przestać kochać siebie. Wiedziałam, że  nie jestem w stanie zgodzić się na życie z czynnym alkoholikiem, pomimo całej miłości jaką go darzę. Powiedziałam co czuję i czego oczekuję. Prosto, jasno,  bez miejsca na domysły. Byliśmy już na taki etapie związku i walki z uzależnieniem, że oboje wiedzieliśmy, że granica, którą właśnie wyznaczyłam była nieprzekraczalna.  Od tego momentu wszystko się zmieniło.  Asertywność i konsekwencja okazały się być kluczem do trzeźwości.

Nie oznacza to, że od tej chwili w każdej sytuacji jestem asertywna. W relacjach z innymi ludźmi  (również z moim mężem)  wciąż zdarza mi się być uległą lub agresywną , jednak pracuję nad tym  by było inaczej.  Przyznaję, że to ciężka i mozolna praca, którą można przyrównać do nauki języka obcego, ale  jej efekty są warte wysiłku.

Zależy mi na tym żebyś wiedziała, że asertywność , brew obiegowej opinii, nie jest sztuką mówienia „nie”, a umiejętnością wyrażania swoich uczuć (również tych przyjemnych) bez intencji ranienia innych osób. Każdy człowiek ma  swoją przestrzeń- wewnętrzne terytorium, które do niego należy. Myśli, pragnienia, potrzeby, uczucia, postawy i zachowania. Każdy  człowiek ma też  prawo do obrony tego  terytorium i do decydowania o tym jak blisko dopuszcza do siebie innych ludzi. Pomagają mu w tym jego granice.
A czy Ty wiesz jakie masz pragnienia, potrzeby, uczucia? Czy potrafisz je wyrażać? Czy to Ty decydujesz na ile ktoś się może  do Ciebie zbliżyć i  jak chcesz być przez niego traktowana? Czy jesteś asertywna? Czy pamiętasz sytuację w której zachowałaś się w sposób asertywny lub kiedy chciałaś się tak zachować, a nie potrafiłaś? Napisz w komentarzu.

Zdjęcie : freepik