O mnie :

Mam na imię Ela.

Jestem szczęśliwą trzydziestolatką. Mam mnóstwo pomysłów, chęci i marzeń, a także tysiąc myśli na minutę (najczęściej zupełnie ze sobą niezwiązanych). Bywa, że gadam ze sobą i do siebie. Szybko się denerwuję, za bardzo przejmuję, przeżywam i angażuję. Jestem potwierdzeniem psychologicznej teorii, że wielu Dorosłych Dzieci Alkoholików na swojego życiowego partnera wybiera osobę uzależnioną. Nie jest to jednak moim dramatem, wręcz przeciwnie (patrz drugie zdanie). Od kilku lat tworzymy udany związek.

W oparciu o własne doświadczenia pomagam kobietom, które są w związkach z alkoholikami wyzwolić się ze współuzależnienia. Podpowiadam w jaki sposób mogą pomóc swoim partnerom oraz pokazuję im jak zdobyć siłę, wiarę w siebie i poczucie właśnej wartości. Nie przybijam piątki z alkoholizmem i współuzależnieniem i je namawiam do tego samego.

Nie lubię dramatyzowania. Mój świat nie jest tylko czarny albo biały. Jestem przeciwna szufladkowaniu ludzi i ich problemów. Wszystko co piszę, to moje zdanie na dany temat. Mój punkt widzenia, moje przeżycia, sukcesy i porażki, skargi i wnioski. Nie jestem nieomylna. Nie uważam się za eksperta. Chcę Ci pokazać, że alkoholizm to nie wyrok, że można być trzeźwą parą,  tworzyć udany związek, mieć marzenia, nadzieję oraz plany na przyszłość. Skoro u nas działa, to może i u Ciebie się uda? Na pytanie „w cuda wierzysz????”, odpowiadam „TAK!”

O nas :

Razem pracujemy, razem mieszkamy i razem prowadzimy szczęśliwe i ciekawe życie bez procentów (myślisz – niemożliwe, a jednak!). To dzięki chorobie Błażeja i faktowi, że udało mu się  ją pokonać, dzisiaj  możemy mówić o życiu bez alkoholu i narkotyków, alkoholizmie i współuzależnieniu. Podpowiadać jakich błędów nie popełniać a także gdzie szukać pomocy. Dzielić się pomysłami w jaki sposób i z kim spędzać czas. Każdego dnia udowadniamy, że  zerwanie z uzależnieniem jest możliwe i wiąże się z mnóstwem korzyści.

O nim :

Podobno  kobiety marzą o księciu z bajki. Nie żeby tak od razu wszystkie, ale znaczna większość. Ja nigdy takiego marzenia nie miałam, mimo to,  jakimś fuksem i mi się poszczęściło. Nie wiem, może ktoś pomylił zamówienia. Nie mniej jednak, jest,  oto i On…mój Księciunio.  Na imię ma Błażej, ale śmiało nazywam go również moją Drugą Połową.

Trzydziestolatek. Trzeźwiejący alkoholik, którego znajomi pytają jak to zrobił, że nie pije a żyje. Wesoły, pogodny i co najważniejsze dobry człowiek. Po przejściach (czytaj: swoje nawywijał). Niepoprawny optymista, czasem kapryśny i marudny do granic moich możliwości. Nie potrafi się długo na mnie gniewać i zawsze mnie uspokaja, co jest jego niewątpliwym atutem. Marzyciel, kibic, motocyklista, telewidz. Idealny partner do rozmów, kłótni, planów, podróży, zakupów i wygłupów. Mój mąż. Silny gość, którego podziwiam i z którego (od dłuższego czasu) jestem nieustająco dumna. Nie będę mu więcej słodzić, bo się boję, że spocznie na laurach, obrośnie w piórka i czort wie co jeszcze, a wtedy to już umarł w butach, nie ogarniesz.